ładowanie
Słoik ciemnego miodu i filiżanka gorącej herbaty z drewnianą miodarką.

Nie zalewaj wrzątkiem! Jak stosować miód, żeby nie stracił swoich właściwości?

Często zdarza się, że ktoś odwiedza naszą pasiekę, kupuje słoik solidnego miodu wielokwiatowego albo naszej bieszczadzkiej spadzi, a po kilku miesiącach słyszymy:  jadłem ten miód całą zimę, a grypa i tak mnie rozłożyła!.  Czasem zaczynam wtedy dopytywać, jak ten miód był jedzony. I co słyszymy? „No jak to jak? Łycha do gorącej herbaty z cytryną, żeby się wygrzać!”.

W tym momencie, nasze serca krwawią. Powiemy to brutalnie szczerze: jeśli zalewasz miód wrzątkiem, równie dobrze mógłbyś posłodzić herbatę najtańszym białym cukrem z dyskontu. Efekt zdrowotny będzie ten sam, czyli żaden. 

Dziś zapraszamy Was nie do ula, ale do naszej domowej kuchni, gdzie rządzi Basia. Opowiemy Wam, jak nie zmarnować ciężkiej pracy pszczół i jak zachować cenne właściwości miodu, na których tak nam zależy.

Złota Zasada 40 Stopni – granica życia i śmierci miodu

Musicie zrozumieć jedną, fundamentalną rzecz. Miód, który wyjmujemy z ula, to nie jest tylko słodki ulep. To materiał biologicznie czynny, to żyje. W każdym słoiku są aktywne enzymy (które pszczoły dodają od siebie), biopierwiastki, witaminy i inhibina czyli naturalna substancja działająca jak antybiotyk. Te wszystkie składniki odpowiadają za prozdrowotne właściwości miodu, ale są niesamowicie wrażliwe na temperaturę. Granicą bezpieczeństwa jest 40 stopni Celsjusza.

Gdy wrzucasz miód do wrzątku (ok. 90-100°C), w ułamku sekundy dokonujesz mordu na tych wszystkich cennych składnikach. Białka się ścinają, enzymy rozpadają. Zostaje Ci tylko smak i glukoza. Miód staje się „martwy”. A przecież pszczoła robotnica, żeby zebrać nektar na ten jeden kilogram miodu, musi odwiedzić miliony kwiatów, latając w słońcu i wietrze. Nie po to te małe wojowniczki tak harują na bieszczadzkich łąkach, żebyśmy my, ludzie, zniszczyli to jednym ruchem czajnika.

Test Basi na idealną herbatę

Basia  ma na to prosty patent, Zaparzasz herbatę, czekasz, dotykasz kubka dłonią. Jeśli parzy, nie waż się podnieść słoika z miodem. Jeśli kubek jest przyjemnie ciepły, ale nie parzy, albo możesz swobodnie włożyć palec do napoju (wersja dla odważnych w domowym zaciszu), to znak, że temperatura jest bezpieczna i możesz  załadować solidną łyżkę miodu. Wtedy to działa jak lekarstwo.

Pieczenie i gotowanie – czy to grzech?

Skoro temperatura zabija właściwości miodu, to czy wolno piec miodowniki albo pierniki? Oczywiście, że wolno! Sami uwielbiamy piernik staropolski, który Basia nastawia na “dojrzewanie” na kilka tygodni przed świętami. Ale musimy być świadomi jednej rzeczy: rozdzielamy miód kulinarny od miodu leczniczego.

W cieście miód pełni funkcję smakową i technologiczną, nadaje ten specyficzny aromat, sprawia, że ciasto jest wilgotne i dłużej świeże. Ale po wyjęciu z pieca, taki piernik nie wyleczy Cię z przeziębienia. To po prostu pyszny deser.

Jeśli chcesz połączyć przyjemne z pożytecznym, zrób tak jak my:

  1. Upiecz racuchy, naleśniki albo owsiankę bez cukru (lub z małą ilością).
  2. Poczekaj, aż lekko przestygną na talerzu.
  3. Dopiero wtedy polej je surowym miodem prosto ze słoika.

W ten sposób masz ciepłe śniadanie i 100% zdrowia z natury.

Nie tylko słodycze. Miód Spadziowy w kuchni wytrawnej

Wielu osobom miód kojarzy się tylko z deserami. To błąd, zwłaszcza gdy mówimy o specyfice Bieszczad. Naszą dumą jest miód ze spadzi iglastej. Jest ciemny, gęsty, żywiczny, mało słodki, a wręcz lekko korzenny.

W kuchni „Bieszczadzkiego Miodu” używamy go do mięs i sałatek. Spadź genialnie komponuje się z serami (tutejszymi kozimi serami!) i ostrymi sosami.

Przepis na Sos Vinaigrette a’la Basia:

To nasz domowy standard do sałat. Do słoika wlewamy dobrą oliwę, trochę octu jabłkowego (tego najczęściej zrobionego na dzikich jabłkach z opuszczonych sadów – mamy swoje miejsca :-D), łyżeczkę ostrej musztardy, pół ząbka przeciśniętego przez praskę czosnku  i łyżeczkę miodu spadziowego. Zakręcasz, trzęsiesz słoikiem jak szejkerem i gotowe. Miód tutaj nie osładza sałaty, ale „łamie” kwasowość octu i sprawia, że sos staje się gładką emulsją. To prosty sposób, żeby przemycić trochę zdrowia do obiadu, nawet dla tych, którzy nie lubią słodyczy.

A co z marynatami do mięs? Miód pomaga mięsu skruszeć. Jeśli marynujesz karkówkę na grilla, dodaj miodu do marynaty. Podczas pieczenia cukry z miodu się skarmelizują, dając chrupiącą skórkę. Pamiętaj jednak o tym, co mówiłem wcześniej – wysoka temperatura rusztu wpłynie na biologiczne właściwości miodu, więc tutaj używamy go głównie dla walorów smakowych i estetycznych.

Miód zamiast cukru – jak to przeliczać?

Często pytacie nas jak przeliczać, cukier na miód, bo chcecie wyrzucić cukierniczkę, jak używać miodu w przepisach?. To świetna decyzja, ale trzeba pamiętać o proporcjach. Miód jest słodszy od cukru!

  • Jeśli w przepisie masz szklankę cukru, daj około 3/4 szklanki miodu.
  • Pamiętaj też, że miód to płyn (nawet skrystalizowany pod wpływem ciepła ciasta się rozpuści). Jeśli dajesz dużo miodu do ciasta, odejmij trochę mleka lub wody z przepisu, inaczej wyjdzie zakalec.

Jak nie zabić miodu w szafce? Błędy w przechowywaniu

Na koniec krótka instrukcja obsługi słoika. Miód jest produktem trwałym. Archeolodzy znajdowali miód w piramidach, który nadal nadawał się do jedzenia! Ale żeby zachował swoje walory, potrzebuje spokoju.

  • Mikrofalówka to wróg publiczny numer 1. Jeśli miód Ci skrystalizował (co jest dowodem na jego jakość!), a potrzebujesz płynnego do sosu,  nigdy, przenigdy nie wkładaj go do mikrofali. Mikrofale podgrzewają punktowo, w środku słoika temperatura może skoczyć do 80 stopni w kilka sekund, niszcząc strukturę.
  • Kąpiel wodna. Słoik wstawiamy do miski z ciepłą wodą. Cierpliwości. Po 15-20 minutach miód będzie płynny, a enzymy ocaleją.
  • Miejsce w kuchni. Nie trzymaj miodu na półce bezpośrednio nad kuchenką gazową lub piekarnikiem. Opary, ciepło, wilgoć, miód tego nie lubi.
  • Słońce. Parapet w pełnym słońcu też odpada. Promienie UV niszczą inhibinę. Miód lubi ciemne szafki i temperaturę pokojową.

W naszej pasiece dbamy o to, by miód dojrzewał w spokoju, z dala od pośpiechu i przemysłowych metod. Kiedy trafia do Twojej kuchni, przejmujesz pałeczkę. Traktuj go z szacunkiem, a odwdzięczy się zdrowiem i smakiem, którego nie znajdziesz w żadnym markecie.

Smacznego i na zdrowie!