Poranek w okolicach Liskowatego potrafi przywitać nas ciszą tak głęboką, że słychać własny oddech. Powietrze jest tu rześkie, nasycone zapachem mokrego igliwia i mchu. Kiedy jednak podczas obchodu pasieki zauważamy na miękkim podłożu odcisk ogromnej łapy, spokój miesza się z dreszczem emocji. To znak, że nieproszony gość zagląda nam przez ramię. Pasieka Bieszczadzki Miód to nie jest zwykłe gospodarstwo, to miejsce, gdzie każdego dnia uczymy się szacunku do mieszkańców lasu, z którymi dzielimy te tereny. Wiele osób pyta nas wtedy: czy niedźwiedzie lubią miód na tyle, by ryzykować bolesne użądlenia?
Spis treści
Czy niedźwiedzie lubią miód, czy może szukają w ulu czegoś innego?
W powszechnej świadomości, utrwalonej przez bajki o Kubusiu Puchatku, niedźwiedź to sympatyczny łasuch, który z radością zanurza łapę w baryłce pełnej złocistej mazi. Rzeczywistość jest jednak znacznie bardziej pragmatyczna. Miód, choć lubiany przez te zwierzęta za dawkę cukrów i energii, stanowi dla nich raczej kaloryczny deser. Jest on szczególnie cenny jesienią, gdy drapieżniki budują tkankę tłuszczową przed zimowym spoczynkiem.
Prawdziwym „daniem głównym”, dla którego niedźwiedź decyduje się na zdemolowanie ula, jest czerw. Larwy i poczwarki pszczele to dla niego prawdziwa bomba białkowa i tłuszczowa. Jeśli mielibyśmy użyć kulinarnego porównania: miód jest dla misia jak słodki pączek, a czerw jak solidny, krwisty stek. To właśnie pożądanie tego cennego białka sprawia, że drapieżnik nie poprzestaje na zlizaniu wyciekającego miodu, ale potrafi rozbić konstrukcję ula w drobny mak, by dostać się do środka plastrów.
Statystyki: Bieszczady jako stolica niedźwiedzi w 2026 roku
Musimy pamiętać, że żyjemy w sercu największej polskiej ostoi tych zwierząt. Według aktualnych danych na Podkarpaciu bytuje ponad 150-200 niedźwiedzi, co stanowi ogromną większość całej krajowej populacji. Co więcej, obserwujemy, że zjawisko pełnej hibernacji staje się coraz rzadsze. Przez łagodne zimy w ostatnich latach, niedźwiedzie nieczęsto zapadają w głęboki sen.
Głodny, „półśpiący” niedźwiedź w środku stycznia to dla pszczelarza ogromne wyzwanie. Jest on wtedy bardziej zdeterminowany i mniej płochliwy niż w ciepłe miesiące. Nasza pasieka jest więc pod „obserwacją” dzikich sąsiadów praktycznie przez dwanaście miesięcy w roku.
Akustyczna latarnia – dlaczego szum wabi zwierzęta?
Zastanawialiście się kiedyś, jak niedźwiedź trafia do ula, gdy całą okolicę przykryje gruba warstwa śniegu, a zapachy są tłumione przez mróz? Oczywiście węch gra tu ogromną rolę, ale kluczowy okazuje się dźwięk. Pszczoły zimą nie śpią. Tworzą tak zwany kłąb, wewnątrz którego nieustannie drżą mięśniami, by wytworzyć ciepło niezbędne do przetrwania królowej.
To buczenie tworzy swoistą „akustyczną latarnię”. Niedźwiedź słyszy pszczoły znacznie lepiej niż my. W martwej, zimowej ciszy lasu ten jednostajny dźwięk jest dla niego jak dzwonek w restauracji ogłaszający, że kuchnia właśnie wydaje gorące i pożywne posiłki.
Nieproszeni goście: gdy dzięcioł zostaje włamywaczem
Choć to niedźwiedź budzi największy respekt, nie jest jedynym zagrożeniem. Często to dzięcioły: zielony i duży, stają się najbardziej uciążliwymi „włamywaczami”. One również słyszą szum zimujących pszczół. Choć w bajkach dzięcioł to pomocny lekarz drzew, dla nas bywa bezwzględnym napastnikiem. Potrafi wykuć dziurę w ścianie ula, by wyjadać pszczoły z wylotka. Taka aktywność dzięcioła bywa gorsza od wizyty niedźwiedzia, bo ptak działa po cichu i w ciągu jednej zimy może osłabić lub zniszczyć wiele rodzin pszczelich.
Mechanizm stresu: cichy zabójca
Problem polega też na tym, że każde pukanie w ul czy wibracje wywołane przez drapieżnika są dla pszczół zabójcze. W odpowiedzi na stres owady gwałtownie podnoszą temperaturę kłębu, co zmusza je do zjadania większej ilości pokarmu. To prowadzi do przepełnienia jelit, a przy braku możliwości wylotu na oczyszczenie (z powodu mrozu), drastycznie wzrasta ryzyko chorób, takich jak nosemoza. Pszczoła, która zużyła swój „akumulator energii” na walkę ze stresem w styczniu, po prostu nie dożyje do wiosny. To tak, jakby ktoś całą noc walił młotem w ścianę Twojej sypialni: zmęczenie i wycieńczenie organizmu byłoby nieuniknione.
Strategia obrony przed intruzami
Jak zatem dbamy o nasze pszczoły? Współistnienie z naturą wymaga od nas czujności. Stosujemy solidne pastuchy elektryczne, które mają zniechęcić niedźwiedzie do podchodzenia pod same ule, zresztą sam zapach człowieka skutecznie je też odstrasza.
Niedźwiedzie są niezwykle inteligentne, obserwowaliśmy przypadki, gdy próbowały przesuwać kłody drewna, by stworzyć sobie „mostek” nad przewodami pod napięciem czy też “podkopać” się pod pastuchem. Nasza praca to ciągły proces uczenia się ich zachowań. Nie walczymy z nimi, ale staramy się wyznaczać granice, których przekroczenie nie jest dla nich opłacalne.
Jeśli chodzi o dzięcioły to zabezpieczamy pasiekę specjalnymi siatkami no i oczywiście prowadzimy regularne patrole, by sprawdzić stan zabezpieczeń, a szczególnie czy z siatki nie spadają na daszki uli kawałki topniejącego śniegu, który też może pszczoły denerwować
Smak, o który warto walczyć
Skoro król karpackich lasów i najsprytniejsze leśne ptaki tak bardzo pożądają zawartości ula, to najlepszy dowód na to, że w środku znajduje się samo dobro.
Chcesz dowiedzieć się, jak według legendy Duch Pszczelarza z Jamnej uratował pasiekę przed zagładą? To jedna z tych historii, które przypominają nam, że w Bieszczadach granica między tym, co realne, a tym, co magiczne, bywa bardzo cienka.Zapraszamy Cię do lektury tej niezwykłej opowieści: Milczące sady i ich strażnik – poznaj legendę o Duchu Pszczelarza