Pszczelarstwo w naszej rodzinie nigdy nie było kalkulacją ekonomiczną. To coś co mamy w genach to pasja, którą przejąłem po tacie, a tata po swoim ojcu. Kiedy blisko 30 lat temu stawialiśmy pierwsze ule w tym miejscu, nikt nie myślał o marce czy sprzedaży. Chodziło o kontynuację rodzinnej tradycji i fascynację życiem ula i własny miód na stole.
Przez dekady zmieniało się jednak źródło naszej wiedzy. Początki opierały się na tzw. mądrości pokoleniowej, wiedzy przekazywanej ustnie i obserwacji natury, w czasach, gdy nie można było „wygooglować” rozwiązania problemu. Dziś to doświadczenie łączymy z nowoczesną nauką. Korzystamy z fachowej literatury, internetowych baz wiedzy i nowoczesnego sprzętu, który ułatwia pracę i zapewnia higienę, ale w samym podejściu do pszczół pozostaliśmy tradycjonalistami. Szanujemy ich rytm, nie przyspieszamy natury.
Filary naszej pracy
Ciągłość tradycji: wiedza przekazywana z ojca na syna
Podejście hobbystyczne: jakość ważniejsza niż ilość miodu
Przynależność do lokalnego Koła Pszczelarzy
Pełna legalność i bezpieczeństwo sanitarne
Choć serce pasieki bije tak samo jak 30 lat temu, technologia pozwoliła nam zadbać o najwyższe standardy bezpieczeństwa produktu.
Ewolucja pasieki
Regularne badania weterynaryjne pasieki
Nowoczesne ule zapewniające higienę
Monitorowanie zdrowia pszczół zgodnie z aktualną wiedzą
Łączenie intuicji pszczelarza z twardymi danymi
Dziś, będąc już dojrzałym pszczelarzem, patrząc na to miejsce, widzę nie tylko ule, ale historię naszej rodziny zapisaną w pracy rąk. To nowoczesność zbudowana na fundamencie szacunku do przeszłości.